kod kp 3

Publicystyka

ZAMACH STANU.

352x500

Autor: Roman Spandowski
Pełzający (jak go dotąd określano) zamach stanu pełzał, pełzał i wreszcie dopełznął do swojego hardkoru. I stał się semantycznie całkowitym przewrotem ustrojowym. Wczoraj doszło do czołowego zderzenia fundamentalnych dla Europy oraz Unii Europejskiej wartości i praw fundamentalnych z bezprawiem radośnie tworzonym pod pozorem naprawy niedoskonałej rzeczywistości społecznej. Dodajmy tu jeszcze, że w/w wartości i prawa europejskie zostały przez państwo polskie zaakceptowane w traktatach z Kopenhagi, a zwłaszcza z Lizbony. Słowo się rzekło, kobyła u płotu – to po staropolsku, a pacta sunt servanda (umów trzeba dochowywać) – to po łacinie, czyli w języku nowożytnej i chrześcijańskiej dyplomacji.

 

 

Trzeba ich dotrzymywać, zwłaszcza jak się jest stroną petencką i się chce doszlusować do grona tych, co na swoją pozycję długo pracowali – nie błyskotliwymi klęskami (pardon, moralnymi zwycięstwami), ale faktycznymi zwycięstwami, a przede wszystkim codziennym trudem w każdej, możliwie najbardziej przyziemnej stronie życia. W tych dziedzinach nas, czyli Polaków było dotąd mało, stąd i naszych zasług też nie za dużo. Zostawmy widelce jako kretyńskie faux-pas niedokształconego polityczka PiSu i zaoszczędźmy sobie zasłużonego chichotu.

Bruksela, Strasburg i Luksemburg nie mają już pola manewru i absolutnie muszą zareagować. Zresztą już reagują. Grozi nam wiele. Nam, piszę, choć winna jest oczywiście PiSowska władza, ale wybrana demokratycznie i ciągle wspierana przez bezmyślną tłuszczę (nie cofam tych słów). Jednak to nam wszystkim obywatelom RP dostanie się w kość. A dostać się może bardzo dużo – od dotkliwych kar finansowych przez ograniczenie praw członkowskich UE (w tym pozbawienie unijnych dotacji, jakże nam potrzebnych w rozbudowie infrastruktury na każdym poziomie) po wykluczenie z Unii.

Czy o to chodziło tzw. dobrej zmianie? Jestem pewien, że nie. PiS składa się z intelektualnych matołków, często po prostu gówniarzy, przez  totalnie niemoralnych starych cyników po oszalałych wizjonerów, których dotychczasowe gorzkie doświadczenia świata co do realizowania oderwanych od życia wizji przyszłości niczego nie nauczyły. Niemniej szary poseł z Nowogrodzkiej nie jest ani Marksem, ani Leninem, ani Mussolinim, ani Hitlerem. Ci zaś opętani ideą autorzy koncepcji uzdrowienia jeśli nie całej ludzkości, to przynajmniej własnego narodu mieli jednak prócz obłąkanej wizji jakąś strategię działania. Naturalnie nie liczyli się z interesem konkretnych jednostek („jednostka niczym, masa a. Naród wszystkim”), także z dotychczasowymi prawami (bo to „zgniły burżuazyjny a. liberalny a. żydowski przesąd”), ale też się z tym nie kryli. Występowali z otwartą przyłbicą. Obecny polski kaczym kręci, mataczy, stroi się w cudze piórka, jest za i jednocześnie przeciw, chce być w Unii, ale ciągle – nawet nie mimochodem, lecz wprost – ją dezawuujue jako byt Polsce zdecydowanie obcy i  programowo wrogi, bo nastaje na istotę Polski i polskości. To jest jak chcieć rubla, ale cnoty nie stracić, chcieć zjeść ciastko i nadal mieć ciastko. Infantylne to do bólu. Ciągnąc wątek infantylizmu –  obecna władza zachowuje się jak rozwydrzony bachor w piaskownicy, z którym inni malcy nie chcą się bawić, bo ów bachor uznaje tylko własne zasady zabawy. Jak inni je zakwestionują, to maże się i wrzeszczy. A przecież może zmienić piaskownicę. Zakładając, że inna jest na podorędziu. Tak się składa, że tu i teraz jest, i to ogromna. Na wschodzie. Tyle że jej obecny administrator, choć na pewno by był zachwycony rejteradą z Europy owego smarkacza, ale na pewno też nie zagwarantowałby mu niczego, co by go zadowoliło. I ten gówniarz o tym wie.

To czemu doprowadził do stanu, że europejska piaskownica będzie musiała poważnie ograniczyć prawa tego infantyłka? Nie będzie już mógł się zsiusiwać w piasek, choć do tej pory jakoś mu to uchodziło, nie będzie mógł wulgarnie pokrzykiwać, a skargi nic nie pomogą. A może nawet zamkną mu przed nosem piaskownicę, bo nie ma obowiązkowych szczepień.  Nie, takiego efektu na pewno nie przewidywał. Myślał, że przeprowadzi swoje (tu można wpisać dowolny wulgaryzm) pomysły w białych niemal rękawiczkach jak Orban na Węgrzech. Tyle że polskie społeczeństwo się oparło. Może nie tak masowo, jakbyśmy sobie życzyli, ale jednak. A bezpośrednią przyczyną ostatnich rozpaczliwych kroków, a właściwie konwulsji PiSu są następstwa jego własnych rutynowych decyzji – nieobliczalny Banaś, który bardzo wiele wie o łajdactwach swoich byłych protektorów, oraz utajniona kancelaria Sejmu.  PiS uderzył w ścianę, którą sam zbudował. Na pewno nie będzie ona trwalsza od spiżu ani od piramid, by strawestować wiersz Horacego. To się nazywa być zapędzonym w kozi róg albo w ślepy zaułek. Sytuację tę znamy z filmów akcji. Tym razem nie wystarczy jednak wcisnąć się w fotel i poczekać, aż reżyser zaserwuje nam odsapnięcie.  Bo nie będziemy tym razem widzami, ale bezpośrednimi uczestnikami starcia. I na pewno będziemy musieli potem lizać własne rany. 

Roman Spandowski.

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info