kod kp 3

Publicystyka

Nie bądźmy obojętni!

kodeks

Autor: Roman Spandowski

Rządzi nami partia, która się nazywa… Ech tam! Zaoszczędźmy sobie szczegółów, bo i tak każdy to wie, a ja tę nazwę przytaczając, musiałbym użyć szacownych dużych liter (z wyjątkiem spójnika „i”), a tego bym już chyba nie zniósł.

Rządzi nami partia, która się nazywa… Ech tam! Zaoszczędźmy sobie szczegółów, bo i tak każdy to wie, a ja tę nazwę przytaczając, musiałbym użyć szacownych dużych liter (z wyjątkiem spójnika „i”), a tego bym już chyba nie zniósł.

 

 

 

 

W mocno jaskiniowej mentalności znacznej części naszej społeczności prawo państwowe stale się myli z prawem do zemsty. Osobistej, rodzinnej lub środowiskowej. Na Sycylii się to zwie vendettą, a w pradziejach naszego Starego Świata pierwszy raz się pojawiło w Kodeksie Hammurabiego, a jest to cytat wszechczasów „oko za oko, ząb za ząb”. Nawet Stary Testament się od tego odżegnał. O Nowym Testamencie już nie mówiąc. Babilon dawno za nami, Sycylia bliższa Afryki niż heroicznego przedmurza chrześcijaństwa na innych peryferiach Europy, a u nas wszystko po staremu. W klasyku polskiej filmografii jest słynne zdanie: „Prawo prawem, ale sprawiedliwość powinna być po naszej stronie”. Uff! Nareszcie nazwę wiadomej partii udało mi się zapisać stosownie do jej walorów etycznych nieszacownie małymi literami. I to bez błędu ortograficznego.

Tyle że to nie jest tylko słowna igraszka historycznie-semantyczna. Owszem, zemsta to prawdopodobnie najstarszy bodziec prawotwórczy. Ale od jaskiniowych pradziejów minęły wieki i to w ciągu tych wieków powstała nasza cywilizacja. A ona właśnie ustanowiła granice między prywatą osobisto-rodzinno-plemienną a dobrem ogółu, czyli całej społeczności. Od narodowej po globalną. Chyba nikt już – nawet najbardziej faszyzoidalny troglodyta – nie zechce kwestionować praw człowieka i – choćby tylko oficjalnie lub pod cudzym szyldem – gloryfikować wszelkich działań państwowych służb specjalnych, prawa człowieka gwałcących.

Tak tworzące się od wieków prawo, podobnie jak jego lustrzane odbicie – oddolnie wybieralna władza – odbiło się od pierwotnych, stadnych, na poły jeszcze zoologicznych instynktów. Obie formacje wybrały nudne i nieprzekonujące tłum formuły i procedury. W sytuacjach codziennych i niedramatycznych były one społecznie do przyjęcia jako zdecydowanie bardziej pragmatyczne niż wcześniejsza walka każdego z każdym. Ale nie jeśli szło o rudymentarne tabu – zabójstwo czy symboliczny interes własnej grupy (teraz często zwanej narodem).  Było to zresztą lub się nim stawało tożsame. Zabójca członka naszej grupy był najczęściej naszym wrogiem od zarania, a jeśli pochodził nawet z naszego rodu, to się wrogiem automatycznie stawał.

Miało to zresztą zwierciadlane odbicie. „Nasz człowiek”, jeśli nawet pogwałcił prawa uniwersalne (dla Polski – wręcz chrześcijańskie), a zrobił to w interesie swojej społeczności – mógł się stać wręcz bohaterem. Przykład z „Krzyżaków” Sienkiewicza – Zbyszko z Bogdańca zaatakował zbrojnie krzyżackiego posła Kunona von Liechtenstein. Pogwałcenie immunitetu dyplomaty jest przestępstwem, odkąd istnieje dyplomacja i cywilizacja. Chrześcijaństwo go również zaakceptowało. A Zbyszko z Bogdańca stał się literackim bohaterem narodowym Polaków, a wstrętny komtur krzyżacki szwarccharakterem naszej narodowej wyobraźni. Krzyżacki rezydent w Krakowie miał według Sienkiewicza wtedy powiedzieć: „Pogański kraj, pogańskie obyczaje”. I nawet trudno mu odmówić słuszności. Itp. itd. Mógłbym więcej docytować z naszej tradycji, ale po co?

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar oprotestował – bo taki był jego urzędowy obowiązek  – wyjątkowo brutalne detale aresztowania domniemanego mordercy małej Kristiny. Domniemanego – tak się wyraził – bo według wciąż nauczanego na studiach prawnych Europy prawa rzymskiego: „in dubio pro reo” – ‘w razie wątpliwości na korzyść pozwanego’. Wykoncypowali to jeszcze starożytni i pogańscy Rzymianie, ale chrześcijaństwo przejęło to jako swoje dziedzictwo. Jak widać, niepowszechnie. A poza tym policyjne nieludzkie praktyki względem zatrzymanego Jakuba .miały miejsce jeszcze przed jego się przyznaniem do winy. Co prawda przypominam, że zasada „przyznanie się do winy to korona śledztwa” była zasadą prokuratora Wyszyńskiego, zresztą gwiazdy prokuratury Stalina. Skądinąd Polaka z pochodzenia. I wiadomo, jak się takie przyznanie zdobywało. Ale nie obowiązuje to w cywilizowanym świecie. Czyżby personel min. Ziobry chciał przebić arcymistrza i się wreszcie wynieść z naszego kręgu kulturowego?

Jaka spotka kara owego Jakuba ? O tym zadecyduje proces sądowy. Mam nadzieję, że uczciwy. Bo ciągle jeszcze wierzę w uczciwość naszych sądów pomimo pozasądowych łajdactw obecnej władzy.

A tak przy okazji cztery uwagi:

  • Przed laty bliźniacy forsowali powrót do orzecznictwa kary śmierci, wykluczonej przez Unię Europejską. Hammurabi i mafijna Sycylia. A wcześniej jaskiniowcy. Pomimo piątego przykazania i po tylu gwałtach w XX w. kara ta doczekała się uznania już tylko w krajach wojowniczego islamu i resztówkach po komunizmie. Całkiem współcześnie potępił ją również papież Wojtyła (sorry!!! Św. św. św. Jan Paweł II). I co? I też nic. Ale od jakiegoś czasu ocalały bliźniak na ten temat milczy? Etyczny samogwałt? Nie, on nie ma doznań nawet paraerotycznych. Tylko kalkulacje polityczne. Ale w międzyczasie wyszła kwestia Tomasza Komendy, skazanego za niepopełnioną zbrodnię, którego uniewinniono w całkiem nadzwyczajnych okolicznościach po spędzeniu przezeń osiemnastu lat w więzieniu. Dodajmy – najpiękniejszych lat w życiu każdego człowieka. Dodajmy też, że na tamtych śledczych prokuratorów wywierał ewidentny nacisk ówczesny prokurator generalny, czyli bliźniak nieboszczyk. Gdyby Tomasza Komendę skazano wtedy na śmierć i wykonano wyrok, kto by i jak za to miał odpowiedzieć?  Nie jestem w stanie sobie wyobrazić bliźniaków się sumiennie kajających. Sumienie jest darem (niektórzy by powiedzieli Bożym) nie wszystkim danym Tak to z darami bywa.
  • Europejska humanistyka dopracowała się zasady, z którą całym swym sercem się utożsamiam: „Lepiej żeby na dziesięciu podejrzanych o przestępstwo dziewięciu możliwie winnych uniknęło kary, niźliby jeden niewinny został skazany”. Wiem, że w naszej europejskiej tradycji jest jeszcze inna zasada, która jest mi wraża. Przypisuje się ją pierwszemu królowi jerozolimskiemu krzyżowców Baldwinowi (acz są też inne interpretacje, niestety również chrześcijańskie): „Zabijajcie wszystkich, Pan Bóg odróżni swoich od nie swoich”. A jak się nie wierzy w Boga? Całe dotychczasowe życie (a innego wszak nie ma) ma być przechlapane? A jak się nawet wierzy, ale i tak się to dotychczasowe uważa za wyjątkowe i niepowtarzalne jako jedyną i decydującą próbę przed sądem Bożym,  z niedokończonym rachunkiem? Niby powiedziano: „Nie znacie czasu ani godziny” (np. ewangelia Mateusza 1/13), ale czy jakikolwiek grzeszny potomek Adam i Ewy jest w stanie sprostać temu wymaganiu? I co więc robić? Poddać się jak protestanci – zwłaszcza kalwini – predestynacji (i tak jesteśmy już przeznaczeni) czy nieodgadnionemu miłosierdziu Boga katolickiego (które i tak zależy od politycznych humorów aktualnych dysponentów Watykanu)?
  • W dzisiejszych „Faktach po Faktach” TVN24 dziennikarka Anita Werner przeprowadziła rozmowę z ojcem cztery lata temu zakatowanego na policyjnym wrocławskim komisariacie Igora Stachowiaka, którego wina polegała na tym, że był do jakiegoś przestępcy z listu gończego podobny, a oprócz tego coś miał za uszami o wiele mniejszego ciężaru gatunkowego. Żądna sukcesu za wszelką cenę policja (czyli służba państwowa, bądź co bądź przez podatnika utrzymywana) rzuciła się na łatwy i oczywisty dla niej podówczas żer z żarłocznością i okrucieństwem na miarę Hammurabiego, a i jaskiń też. Ofiarą został młody człowiek, któremu nie dano nawet możliwości uzewnętrznienia swojego zdania i obrony dobrego imienia. On już nie żyje. Jego racja prawnie  nigdy nie zaistniała, bo nikt jej nie zarejestrował. O jego dobre imię zabiega teraz  jego ojciec oraz dziennikarz TVN Wojciech Bojanowski, który także w tym programie wystąpił. A straszliwa śmierć Igora Stachowiaka nie zaistniałaby publicznie, gdyby nie  wolne media – pono czwarta władza. Tak się tu złożyło – pono antypolska. A tak na marginesie – gdzie była wtedy TVP? .
  • Śledztwo w sprawie Jakuba P. ma prowadzić wspólnie prokuratura i policja, orzec o jego winie niezawisły sąd, a bronić go rzetelny adwokat. Wszystko bez nienawistnego nacisku gawiedzi i schlebiających jej mediów. Banał nad banały. Ale czy w Polsce? Jak na razie media tzw. publiczne już wydały wyrok, a policja wyszła naprzeciw motłochowi żądnemu krwi. Jako jedyny przyzwoity funkcjonariusz publiczny zaprotestował przeciw temu – z  heroiczną wręcz determinacją – rzecznik praw obywatelskich. A przecież takiej postawy oczekuje się od funkcjonariuszy publicznych. Na niego już też zresztą wydano wyrok. Zachowanie rządzącej partii było, jakie było, i nie ma tu żadnych niespodzianek. Niejaki Patryk Jaki swoim zwyczajem bluzgnął. No cóż, taki odzew, jaki jego autor. Przy czym „byle jaki” jawi się tu jako skrajny komplement. Tylko czemu TVN24 złamała w niedzielę całą swoją wieczorną ramówkę, żeby wszystkie siły wysłać pod prokuraturę w Świdnicy? Ja sobie nie życzę, żeby moja stacja informacyjna uczestniczyła w plugastwie godnym zbiegowiska gapiów na miejscu wypadku, najlepiej krwawego. Czy podobnym zainteresowaniem obdarzyłaby też publiczną egzekucję? 

Jeżeli faktycznie chcemy być społeczeństwem obywatelskim na miarę najlepszych tradycji europejskiej cywilizacji – która przecież różne miała źródła – nie bądźmy obojętni. Nie dajmy się sprowadzić do roli oszalałego z nienawiści tłumu. Pamiętajmy o dziedzictwie prawnym antyku, ale nie tylko.  Człowiek nieskazany prawomocnym wyrokiem sądu zachowuje swoje prawa obywatelskie i LUDZKIE! To podkreślenie dla znawców etyki chrześcijańskiej. Wymagajmy tego także od partii opozycyjnych.

Ja do tego na pewno jeszcze będę wracał.

ROMAN SPANDOWSKI

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info