kod kp 3

Publicystyka

Czerwiec 1989-2019

Autor: Janusz Strześniewskisolid

Obyś żył w ciekawych czasach. To stare chińskie przekleństwo jest naszym, Polaków doświadczeniem od prawie zawsze. Dla mnie te czasy trwają bez mała 60 lat, świadomie pewnie 50 lat. Po co nam te przesadnie ciekawe czasy? Ale skoro diabli je nadali, to musimy sobie z nimi radzić. Natomiast powinniśmy zrobić wszystko, żeby nasi następcy żyli w totalnej nudzie.

 

I tak w środku mojego dotychczasowego życia zastał mnie 4 czerwca 1989 roku. Doskonale pamiętam plakaty z Lechem Wałęsą, które stały się przepustką do Sejmu X kadencji i Senatu I kadencji. Nikt nie kontestował wskazań elektryka z gdańskiej stoczni, wielkiego przywódcy Solidarności a właściwie przywódcy ogromnej większości narodu odzyskującego suwerenność. Nikt wtedy otwarcie nie śmiał się z jego czasami niezgrabnego i szorstkiego języka. Nikt nie podważał jego przywództwa i charyzmy. Intelektualiści, profesorowie, politycy nie zrezygnowali ze wspólnego plakatu z elektrykiem i dzięki niemu zmienili swoje życie. Te prawie trzy tygodnie wiosny 1989 roku, po wyborach z 4 czerwca, były pierwszymi dniami suwerennej wiosny w naszym życiu. Suwerennej, nie niepodległej, bo wbrew wielu sądzę, że Polska po 45 roku była niepodległa ale nie suwerenna. Niestety ta wiosenna atmosfera wolności i solidarności trwała niecały rok. Jeszcze 27 maja 1990 roku odbyły się pierwsze po wojnie wybory samorządowe, a tym samym pierwsze całkowicie wolne wybory. Niestety były to także ostatnie wybory, gdzie Komitety Obywatelskie będące emanacją obozu solidarnościowego wystąpiły w zjednoczonej postaci. Już jesienią podczas wyborów prezydenckich ruch ten przestał istnieć. W tym momencie rozpoczęła się budowa systemu partyjnego.

Bardzo szybko okazało się, że przywódca Solidarności jest tylko stoczniowym elektrykiem, a plakaty z nim to błąd i obciach. Politycy, intelektualiści, „wykształciuchy” zaczęły wiedzieć lepiej, co chce społeczeństwo i kto ma być jego pierwszym po wojnie prezydentem. Zerwano umowę sprzed roku, burząc tym samym bardzo kruche porozumienie społeczne. Ta ruina straszy do dzisiaj i jest powodem wszystkiego złego, co w tych 30 latach się wydarzyło. Lech Wałęsa został prezydentem, a Tadeusz Mazowiecki popierany przez „wykształciuchów” odpadł w pierwszej turze wyborów. Większość społeczeństwa pokazała, gdzie przebiega granica, której nikomu nie należy przekraczać. Niestety, niewielu to zrozumiało. Kilka lat temu Tadeusz Mazowiecki przeprosił za nielojalność w 1990 roku ale to też nie wszyscy usłyszeli. I tak przez 30 lat społeczeństwo, które w 1989 roku w swojej ogromnej większości poparło zmiany, następnie sinusoidalnie wybierało raz lewicę, raz prawicę.

Tak trwało do 2015 roku, gdzie po 8 latach rządów jednego nurtu postsolidarnościowego, wygrał drugi. Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego utrwaliły ten podział. Wygląda na to, że Polska zmierza do systemu dwu partyjnego opartego na centrolewicy i centroprawicy. Niestety, kultura polityczna jeszcze do wymogów takiego systemu nie dorosła.

A jaka jest sytuacja w czerwcu 2019 roku? Można ją krótko opisać powrotem do syndromu 1990 roku. Znowu „wykształciuchy” wiedzą lepiej, czego chce społeczeństwo, nie zauważając, że ono nie wie, że oni wiedzą. A jak wiemy, cały w tym ambaras, żeby dwoje wiedziało naraz. Druga sprawa to pracowitość. Ludzie lubią uścisnąć politykowi rękę, porozmawiać, nawet dotknąć czy poklepać. Jeżeli komuś się wydaje, że to zbyteczne i męczące a i obciachowe, tak jak mnie, to niech tak jak ja nie kandyduje. Wtedy może sobie posiedzieć w domu i na przykład popisać. Natomiast jak chce kandydować, to niech bierze przykład z sąsiada, kandydata z PIS-u, który od rana do wieczora jeździ Szydło-, Dudo- czy innym PIS-busem, ściska ręce, uśmiecha się i zwycięża. Bo bez pracy nie ma kołaczy, panie i panowie politycy. Wyborcy nie wolno także obrażać. Jeśli lubi disco polo, to nie mówić mu, że to obciach i świadczy o braku gustu, tylko pokazać, że jest też inna muzyka i zachęcić, żeby spróbowali jej także posłuchać. Gdy w gumiakach wchodzi na salony, to nie kazać mu zdejmować ich na progu, tylko pokazać mokasyny i zachęcić, żeby spróbował, bo są także wygodne a może ładniejsze. Takich przykładów jest multum.

 To w skali mikro, w relacjach polityk - wyborca. Jest też skala makro, program ugrupowania a oczekiwania wszystkich grup społecznych. I tu znowu powinniśmy brać przykład z PIS-u. Stworzył on spójny system funkcjonowania i identyfikowania Państwa. Możemy wskazywać mankamenty tego systemu, negować nacjonalizmy, oburzać się na fałszowanie historii, protestować przeciwko ideologizacji i łamaniu prawa, czy wciąganiu kościoła do polityki. I co z tego, jak większości społeczeństwa to się podoba. I za nic mają opinię zagranicy. Tak naprawdę, czym jest gorsza, to tym bardziej ich cementuje. Oczywiście, możemy wymienić społeczeństwo ale obawiam się, żeby to ta większość społeczeństwa nas nie wymieniła a przynajmniej nie zamknęła w ośrodkach dla trwale nieprzystosowanych. Zresztą chęć wymiany społeczeństwa, gdy nie odpowiada mu władza, to stary pomysł z czasów nieboszczki komuny.

No dobrze, a jaki pomysł na Polskę mają ugrupowania liberalne, centrolewicowe? Niestety, żaden. Oczywiście są szczątkowe propozycje ale nawet one są reaktywne w stosunku do programu PIS-u albo adresowane do mniejszości niemającej decydującego wpływu na wynik wyborów. Genialnie podsumowała tą kwestię Justyna Suchecka, młoda dziennikarka uczestnicząca w sobotnim „Śniadaniu Mistrzów” w TVN24. Powiedziała krótko i mądrze. Zapytała, jaka jest oferta dla ludzi w wieku od 18 do 30 lat. Kto tłumaczy im najnowszą historię lat powojennych, żeby mogli zrozumieć wartość transformacji lat 80 i 90-tych. Dlaczego mają uczestniczyć w wyborach, grze, której zasad ani stawki nie znają. Nudzi ich rozdrapywanie przeszłości zamiast przedstawienia wizji przyszłości. Próbował z nią polemizować Pan Stefan Chwin, zasłużony 70 latek, ale został na własną prośbę zmiażdżony. Od tego czasu można go wskazywać jako egzemplifikację tego wszystkiego, co jest kardynalnym błędem dzisiejszej opozycji. Zresztą wspomniany pisarz i intelektualista drugi nokaut zanotował podczas wieczornej, niedzielnej debaty w TVN24. To nie świadczy o jego słabości intelektualnej a o sentymentach sprzed 40 lat, które dzisiaj są przeterminowane i niezdatne do użycia. Czym prędzej ludzie skądinąd przyzwoici i zasłużeni o takim sposobie myślenia zrozumieją, że ich czas minął i czas zostawić stery polityki młodszym, tym lepiej dla nich i dla liberalnej części społeczeństwa. Dla Polski.

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info