kod kp 3

Publicystyka

30 lat wolności...

30 rocznica 2019

Autor: Roman Spandowski

Mamy przed sobą okrągłą rocznicę jednego z dwóch najważniejszych dla Polski wydarzeń w XX w. obok odzyskania niepodległości w 1918 r. – przełomowych wyborów czerwcowych w 1989 r. Dlaczego było one tak przełomowe?

 

 

Jak ogromna większość nas teraz, którzy tkwiliśmy wtedy w aktualiach po uszy, jesteśmy zacnymi osobami średniowiecznymi lub jeszcze starszymi. Mamy tę gorzką przewagę nad młodzią, która wzrastała w wolnej już Polsce, że dobrze pamiętamy PRL – ze wszystkimi jego absurdami i z całą jego grozą.

Choć jeśli chodzi o ową grozę, chciałbym poinformować tzw. prawicę, że czas, który spędziliśmy w PRLu, nie miał nic wspólnego z obozami koncentracyjnymi ani lasami pełnymi partyzantów, ewentualnie żołnierzy wyklętych. I przez nią (tj. prawicę) wielbiony tak zwany polski naród to była wówczas zaledwie ideowa mniejszość, a tegoż narodu większość (wolałbym jednak: społeczeństwa) pławiła się w doraźnym bezpieczeństwie i doraźnym dobrobycie i szczęśliwości, czyli potem tzw. małej stabilizacji. I bynajmniej nie paliła się do kontestacji. Ale przecież jest to prawidłowość wszystkich społeczeństw i niczyja polityka historyczna tego nie zawrzeszczy histerycznymi sprzeciwami.

Splot okoliczności, w większości zewnętrznych (tak jak w 1918 r.), sprawił, że wreszcie w 1989 r. pojawiła się przed nami szansa „wybicia się na niepodległość”. A myśmy tę szansę wykorzystali – podobnie jak w 1918 r. Dobrze to świadczy o Polakach, że w momentach kryzysowych potrafią się zachować ponad wewnętrznymi podziałami jak naród (cały!). Szkoda, że kiedy takie momenty przemijają, zaczyna się znowu targowisko próżności i histerii, tudzież wraca to, co ową chwilową pryncypialną jedność przewraca na nice. Jak trudno się dogadać co do pryncypiów! A przecież bolesna (niestety na własne życzenie!)  historia naszego kraju nie pozostawia złudzeń. Nie jesteśmy mocarstwem pod żadnym względem i bez szans na to. Jesteśmy średnim krajem europejskim z zadyszką doganiającym ekonomicznie inne kraje UE. Ale najcięższa zadyszka się tu w pełni opłaca. W sojuszach (a bez nich leżymy) nie mamy wyboru – bo jeśli nie UE, to co?? Rosja Putina??? Innego wyboru nie ma. Dalekie USA są, jak się rzekło, dalekie. A Trump (ambicjami niedaleki od Putina) na wyciągnięcie tylko twitera. I co z tego? Nic!

W czerwcu 1989 r. przekroczyliśmy pokojowo mury, okopy i zasieki dzielące Zachód od Wschodu Europy, wolność od niewoli, zdecydowanie wybierając pokojową opcję. Wiem – nie mieliśmy tu takich własnych tradycji. Bo z dotychczasowymi przeciwnikami nie dało się ich nabyć, a zbrojnie wrogów nie sposób było pokonać. Ale się wreszcie udało! I to bez krwi! Ale czy naprawdę krew musi wyznaczać granicę między epokami?

Wzywam na utartą ziemię tych, coby chcieli kwestionować głęboki i pożyteczny sens tych zmian. Nie tylko dla Polaków. Był to sukces nie tylko nasz, lecz i całego ostblocku w imię naszego tradycyjnego hasła: Za wolność waszą i naszą. Nie oczekujmy wdzięczności od naszych bezpośrednich sąsiadów. Przysługi wyświadcza się bezinteresownie. Ale wątpiącym germanofobom polecam lekturę relacji z tego, jak zachowywali się Niemcy, gdy przez ich kraj szły do Francji rzesze uciekinierów z Polski po klęsce powstania listopadowego. Ja, ich słuchając, czułem się bezmiernym Europejczykiem, gotowym im odpowiadać po niemiecku.

Od czerwca 1989 r. wróciliśmy do Europy. Niech krzykacze z tamtej strony nie spluwają się, krzycząc, że zawsze byliśmy w Europie. Owszem, przystąpiliśmy do niej kiedyś wraz ze chrztem Mieszka I, bo takie były wtedy warunki takiego akcesu. Potem się wiele zmieniło, bo i Europa się zmieniała. Nie wystarczyła już przynależność do rodziny państw chrześcijańskich, jako że i chrześcijaństwo przestało być jednolite. I do głosu wreszcie doszła znowu przedchrześcijańska tradycja intelektualna (zresztą nigdy nie do końca pogubiona wraz z odsądzeniem od czci i wiary – ale nie myśli – pogaństwa). Dzięki niej mieliśmy renesans i oświecenie, co oznacza, że myśl europejska nadal żyje, choć już nie tylko w starej Europie. Bo nawet i w nowej Polsce.

Nie chcę, żeby moja ojczyzna się stała folklorystycznym skansenem. Była nim, fakt!, o wiele za długo, choć nie było wtedy wielu amatorów podziwiania takich koszmarnych dziwactw. Pragnę, żeby się to bezpowrotnie skończyło. Chcę być Polakiem i Europejczykiem. Jaka to wspaniała pełnia! A kiedyś tam po prostu obywatelem świata.

4 czerwca 1989 r. Wtedy zaczęliśmy aspirować do tego świata. Ta data zasługuje na jej przez polskie państwo wyjątkowe uczczenie.

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info