kod kp 3

Publicystyka

J. Korwin-Mikke - a sprawa polska

korwin 900 600

 

Z listy Korwina-Mikkego (nie chciało mi się już zapamiętywać kolejnego ugrupowania tego pana) startuje  Miriam Shaded, córka mieszanego – półpolskiego i półsyryjskiego małżeństwa – małżeństwa. Co do reszty biografii – odsyłam do Googli. Z przyczyn najpryncypialniejszych nie chcę nawet podejrzeń siebie  o ksenofobię czy wręcz rasizm.

 

 Korwin-Mikke jest bodajże jedną z najbarwniejszych, bo powiedzieć: najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskim życiu politycznym ostatniego trzydziestolecia, to jakby nic nie powiedzieć. Sztandarowy protagonista prawicy, choć reszta polskiej tzw. prawicy, ostatnio dokazującej wyjątkowo brawurowo jak Kevin w Boże Narodzenie, bynajmniej tak nie uważa. A ponieważ zdrowy elektorat jedynie słusznej i prapolskiej prawicy – czyli PiSu – traktuje w/w Kevina jako narodowo-świąteczną tradycję jak bez mała niemiecką co do pochodzenia gwiazdkową choinkę wraz ze (św.) Mikołajem, ewentualnie Gwiazdorem (ani pierwszy, ani drugi nie ma proweniencji chrześcijańskiej czy polskiej – to tak tylko na marginesie). Tak więc mospan z polskim herbem i niemieckim nazwiskiem hasa sobie po naszej scenie politycznej – a raczej ciągle po proscenium – bawiąc się przestarzałymi mitami cywilizacyjnymi, w tym też polskimi, lecz raz po raz się kompromitując także faktograficznie. Nic dziwnego więc, że polski elektorat – mało zresztą po europejsku dwudziestopierwszowieczny – mimo swojej prowincjonalnej swojskości skazał pana JKM na (chyba) wieczyste męki za pozasceniczne kulisy. Za kulisami można gadać rozmaite, nawet najgłupsze głupoty, można nawet puścić wyjątkowo głośnego i śmierdzącego bąka, co dla postmodernistycznej  widowni będzie pewnie dodatkową atrakcją spektaklu, ale nie wpłynie to już na politykę Polski, chwilowo pod władzą PiSu. Przaśnych pierdół obecnego rządu nie przebije wykwintny idiotyzm JKM. Niech na całym świecie wojna, byle nasza wieś spokojna (za Wyspiańskim) – przekładając na język tzw. dobrej zmiany – krowie się należy 500+, ale rodzinom niepełnosprawnych czy nauczycielom już bynajmniej.

A JKM wciąż swoje. Jest, a przynajmniej dotąd był, do nudności przewidywalny. Ale tym razem mnie całkowicie zaskoczył. Dlaczego wystawił jako kandydatkę swojej kanapkowej partii do Europejskiego Parlamentu kobietę i to na pół imigrantkę z Bliskiego Wschodu? Osóbkę płci damskiej o niezaprzeczalnie wielkim seksapilu i znakomitej znajomości języka polskiego. Ale na tym jej publiczne zalety się kończą. No i cóż, że chrześcijankę? Myślałby kto, że sam guru JKM prowadzi się w pełni zgodnie z dekalogiem, a już zwłaszcza z jego szóstym przykazaniem. Ale się nie prowadzi. Więc o co mu chodziło? A może o tejże kandydatki seksapil? Horribile dictu et auditu!

A może po raz pierwszy doszło doń, że jego ideologia oraz język polityczny jest całkowicie w poprzek dotychczasowych osiągnięć cywilizacji europejskiej, dzięki którym nie mamy już niewolnictwa, poddaństwa chłopów, upośledzenia jednych grup społecznych, a niezasłużonych wywyższeń innych itd. Społeczeństwa bywają głupie (to za Mrożkiem), choć ich głupota miewa niekiedy historycznie  katastrofalne skutki (przypominam, że w Niemczech w 1933 r. NSDP z Hitlerem zdobyły władzę według całkiem legalnych, tudzież demokratycznych reguł).

To, że JKM jest znanym mizoginem, ksenofobem, rasistą, wiadomo. Mógłbym jeszcze coś do tej listy hańby dodać – np. wrogość wobec ludzi niepełnosprawnych, chcących być pełnosprawnymi obywatelami, np. w sporcie (dowody w mediach) – ale i to, że się zachowuje teraz niezgodnie ze swym dotychczasowym credo. A każdy polityk (excusez le mot) po latach bezustannych politycznych klęsk chce wreszcie jakiegoś dopieszczenia nie przez mityczny, lecz rzeczywisty elektorat. Ale czy po tylu latach funkcjonowania wśród niebieskich migdałów można mieć pojęcie o świecie bez migdałów, niekoniecznie niebieskich?

Mógłby ktoś zapytać, czemu się zajmuję tak całkowicie marginalnym zjawiskiem w polskiej polityce. I to prawda. Ale JKM – sam w sobie autokompromitacja – wspiera swoim istnieniem w polityce tzw. prawicę. Jego nikły dość elektorat będzie zapewne w jakiejś drugiej turze głosował na PiS. A w wypadku niewielkiej różnicy w głosach oraz według  obowiązującej metody ich liczenia d’Hondta mogę zostać policzony jako tzw. suweren. I moje polityczne frustracje potem (jak to było też przedtem) mogę sobie włożyć gdzieś, bo wszak poparłem w efekcie tzw. dobrą zmianę. Starcy bywają dość często zgorzkniali z racji swojego wieku. Ale czy trzeba jeszcze do bezwzględnego życiowego kalendarza dołączać opcje polityczne?

Jestem ciągle przy nadziei (!), że nie. Żywoty ludzkie przemijają, imperia też przemijają, przemijają także autorytety, zwłaszcza kieszonkowo-maczystowskie. JKM wygląda ostatnio dość mizernie. Jako europejski humanista nie wiążę wszak z tym zgoła przeciwnych mojemu światopoglądowi nadziei.

Ale swój humanistyczny i historyczny optymizm zachowuję. A narodowo-moralną czkawkę pt. JKM porzucam raz na zawsze. Obym mógł tak porzucić również inne społeczne czkawki. Lżej by było odchodzić z tego świata.

Autor: Roman Spandowski

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info