kod kp 3

Publicystyka

Rocznica Powstania w Getcie Warszawskim

żonkile

Powstanie resztki ocalałych Żydów w warszawskim getcie przeciwko niemieckiemu i rasistowskiemu porządkowi świata stanowi symboliczny akt końca historii Żydów w Polsce i w Rzeczypospolitej. Oczywiście było również powstanie w getcie białostockim, jak również w paru obozach zagłady – np. w Treblince czy Sobiborze. 

 

A także codzienne ludobójstwo wobec Żydów, jakże obficie obecnych w dawnej i niedawnej naszej ojczyźnie. Znamy zdjęcia z tragedii warszawskiego getta, znamy również relacje zarówno żydowskich, jak i aryjskich świadków holokaustu. Znamy też wspomnienia żydowskich dzieci wyrzucanych przez mur getta (a nuż znajdzie się ktoś, kto je ocali) czy też powierzanych najczęściej przypadkowym aryjczykom z reszty okupowanego przez Niemców miasta (bo sytuacje żydowskiej i nieżydowskiej ludności kraju pod Hitlerem były nieporównywalne). Pewna liczba Polaków uczestniczyła w tej bohaterskiej działalności ratowania żydowskich współrodaków przed śmiercią, inna – obawiam się, że większa – sprzedawała ich oprawcom albo sama wchodziła w ich krąg, bynajmniej nie zmuszana, ogromna zaś większość była po prostu obojętna. „Bo to nie nasi” – powiedziała mi kiedyś moja mama, kiedy się odważyłem wprost ją o to zapytać. Nawet obojętnym można było być na różne sposoby. Można było patrzeć ze zgrozą na holokaust oraz z rozpaczą, że nie można się jemu przeciwstawić, bo przemoc i wrogość  niemieckiego okupanta była w stanie dotrzeć bezpośrednio i bezwzględnie do polskich i chrześcijańskich samarytan oraz ich rodzin. Co się na ogół kończyło natychmiastową egzekucją tychże. Można było też patrzeć na tragedię Żydów z satysfakcją, że oni znikną wreszcie z pejzażu Polski, i to na dodatek w ich eksterminacji polskie rączki się nie zabrudzą, bo wina i zasługa dejudyfikacji naszej ojczyzny zostanie przypisana Niemcom i Hitlerowi.  Sporo razy we wczesnej młodości słyszałem upiorną opinię: „Wielką chwałę ma Hitler, że ukatrupił naszych Żydów”.

Naszych? Teraz głos mam ja! Tak, naszych! Bo przybywając do Polski od średniowiecza, nie korzystali tylko z naszej (???) gościnności, ale podejmowali się działalności niezbędnej do funkcjonowania nowożytnego społeczeństwa. Którą  wzgardziły ówczesne warstwy rządzące, mieniące się wbrew rzeczywistości narodem polskim. Tj. handlem, bankowością, także rzemiosłem i przemysłem, czyli wszystkim tym, co się kojarzy z miastem, a więc zapowiedzią  nowożytnego porządku społeczno-ekonomicznego. Jak byśmy wchodzili w w. XIX i XX bez nich? Po powstaniu styczniowym w Kongresówce, kiedy polska szlachta została kolejny raz ograniczona w swych prawach, a jednocześnie zlikwidowano ograniczenia w osadnictwie Żydów, zresztą ukazem carskim –  podobnie jak haniebną pańszczyznę –  doszło do konfliktu ekonomicznego. Żydzi, uczynieni niemal współobywatelami imperium (ale wszak nie równouprawnionymi), zaczęli szturmować szkoły, a potem wolne zawody. Ten szturm okazał się wolną amerykanką. Bo w tym samym czasie i kierunku natarli młodzi szlachcice, których rodzice zostali w ramach popowstaniowych retorsji pozbawieni swoich majątków i całego dotychczasowego sensu życia. A tu na nowej drodze awansu socjalnego pojawili się jako konkurenci młodzi Żydzi, spragnieni sukcesu, a przede wszystkim oficjalnego uznania swojego statusu – godnego nowej epoki –  po całych wiekach upokorzeń. I z dotychczasowego poczciwego antyjudaizmu – który zakładał, że Żyd po ochrzczeniu mógł się stać pełnoprawnym obywatelem, bo chrześcijaninem – wyrodził się rasistowski antysemityzm. Nie tylko Polska stała się areną tych obrzydliwych przemian i jest to wspólna wina całej Europy, bądź co bądź chrześcijańskiej, oraz powód, by nie ustawać w ekspiacji. Bo na końcu tego był holokaust. To nie była tylko wina nazistowskich Niemiec. Wykrętnie się tłumacząc, nie unikniemy winy współsprawstwa.

Całe wieki strategią Żydów europejskich na przetrwanie był brak sprzeciwu wobec przemocy wobec chrześcijańskich reżimów. Taki non violence ponad podziałami. Bo skoro dotąd wszystkie bunty kończyły się masakrami, warto było poświęcić część swojej populacji, żeby się uratowała RESZTA (patrz wszystkie leksykony biblijne). Czy tak trudno zrozumieć pozbawione przywództwa i politycznych autorytetów masy żydowskie, które szły bezwolnie na rzeź? Przeciwko sobie mieli nie tylko okrutną machinę niemieckiego okupanta, ale także obojętność większości polskiego społeczeństwa. A jednak w paru miejscach potrafili się zorganizować i wystąpić zbrojnie już nie o wyzwolenie, lecz o honorową śmierć. Honorową w jakim rozumieniu? Pewno mieli w swej ideologicznej i historycznej pamięci męczenników Masady z 70 r. ne. Ale jeszcze pewniej – kolejne polskie zrywy powstańcze. Jest to ogólnoeuropejski ponadhistoryczny mit heroiczny – Termopile, Chocim, reduta Ordona, Westerplatte i Wizna.

Jak by wyglądała polska kultura końca XIX w. i pierwszej połowy XX w. bez Polaków pochodzenia żydowskiego? Bez Langego, Tuwima, Słonimskiego, Leśmiana, Brzechwy, Hemara, Lema, Hena, Gersona, reżyserów filmowych, kompozytorów jazzowych, artystów kabaretowych itd. itp.?

Nie mamy już liczącej się społeczności żydowskiej. Albo ją Niemcy wyrżnęli, albośmy jej resztki potem pognali precz. W ten sposób pozbyliśmy się obecnej tu od stuleci mniejszości, dzięki której bylibyśmy teraz otwarci na nowe mniejszości. Nie jesteśmy otwarci na uchodźców, ale i tak pozostajemy antysemitami – pomimo braku przedmiotu naszej niechęci. Jak mawiano w dawnej Polsce – szkoda każde słowo.

Ale pamiętajmy – Żydzi, którzy ginęli w holokauście, w tym również straceńczo w powstaniach w gettach i obozach zagłady – byli naszymi współrodakami. A ten, co nie chce o tym pamiętać, niech sczeźnie. Ja jako Polak nie poczuwam się z nim do narodowej  solidarności.  

żonkilPNG

19 kwietnia – rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim – powinna być obchodzona jak rocznica powstania warszawskiego, drugiego powstania warszawskiego. Bo to w getcie też było powstaniem warszawskim. Znacznie zresztą bardziej tragicznym. Optymistycznie zakładam, że moi rodacy będą w stanie to docenić.    

Autor: Roman Spandowski

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info