kod kp 3

Publicystyka

Strajk nauczycieli.

szkoła1

Rozważania na temat... Roman Spandowski

Strajk nauczycieli nie wiadomo, jak się skończy, czyli co w końcu postanowi tzw. dobra zmiana. Podejrzewam jednak, że to samo co w sprawie rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, czyli się wypnie, bo to żaden elektorat. Lub z lekarzami rezydentami, z którymi coś tam zawrze, ale w końcu ich okłamie z powodów jak wyżej. Można dodać jeszcze pielęgniarki, ludzi szeroko pojmowanej kultury itd.

 

 

Dostanie się za to sporo bydłu rogatemu, trzodzie chlewnej, o co nawet nie proszono, oraz górnikom, którzy zwykli bezkarnie, ale skutecznie palić opony przed budynkami rządowymi. Ale już nie sadownikom, którzy robili to samo, bo akurat to też marny elektorat, a więc bezskutecznie i z paragrafami karnymi. Przez marny elektorat rozumiem zarówno ten mało liczebny, jak i ten mało zdeterminowany w walce o swoje prawa. W końcu młodych lekarzy jest nie za dużo (starszych też nie, ale to już inny problem), a poza tym zawsze mogą wyjechać za granicę (jak zawołała z ław sejmowa chwilowa gwiazdka PiSu Józefa Hrynkiewicz, niechwała jej pamięci), bo tam ich zechcą i docenią. Trudniej z sadownikami i ogrodnikami, bo oni swego warsztatu pracy nie wywiozą za rubieże. Resztę rolników się przekupi. Wystarczy krowa+.

Wszyscy pozostali to już dramat. Rodzice dzieci niepełnosprawnych są uwiązani do miejsca zamieszkania jak niegdyś chłopi pańszczyźniani. I jak tamci skazani na swój beznadziejny los. Pielęgniarki (jak sama nazwa zawodu wskazuje) to kobiety. Zawód nauczycielski jest również totalnie sfeminizowany. Kobiety – a to spadek po wiekach patriarchatu do dziś z poparciem tzw. dobrej zmiany niemiłosiernie nam panującego – uchodzą za i pewnie są wciąż mniej bojowe w walce o swoje prawa niż mężczyźni, np. górnicy. Ale kobiety to także większość rodziców dzieci niepełnosprawnych, zresztą starszych niepełnosprawnych również. Można je zatem swobodnie olać. Przecież w swych protestach szybko skapitulują (bo codzienna troska o rodzinę to wszak sprawa najważniejsza), a na wybory pewnie nie pójdą.

Jedno mam tylko na to określenie – najpodlejsza podłość. Pomimo ich wyświechtanych zaklęć o solidarności. Tu też mi coś przychodzi na myśl, ale jest niecenzuralne. I kończy się na „mać”. Bo jakim prawem zawłaszczyli sobie oni ten święty dla mojego pokolenia symbol? Rację miał przed laty Wałęsa, gdy postulował, żeby symbolikę SOLIDARNOŚCI przenieść do muzeum jako najświętsze i najwspólniejsze wszystkim Polakom dobro. Godne, żeby je umieścić na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Nie zostałoby tak ohydnie sprostytuowane jak teraz.

Parę dni temu oglądałem w TVN wywiad Olejnik z prominentem PiSu Sasinem. Tenże powiedział, że upolitycznieni szefowie ZNP z Broniarzem na czele wywołali, a teraz wykorzystują strajk nauczycieli w swoich własnych, oczywiście obrzydliwych politycznie celach. Mam swoje lata i pamiętam, jak w marcu 1968 r. przeciwstawiano nas, jakoby otumanionych, a w rzeczywistości młodzieńczo zbuntowanych studentów, garstce wichrzycieli z Kuroniem i Michnikiem na czele, którzy nas mieli wykorzystywać w interesie zachodnioniemieckiego rewizjonizmu. W sierpniu 1980 r., zresztą po niejakim czasie, kiedy już można było pisać o strajkach, a nie o czasowych przestojach w pracy, czymś innym miał być zdrowy robotniczy protest, a czymś innym gierki politykierów na służbie imperialistów. Wcześniej, w trakcie poznańskiego czerwca 1956 r. ówczesny premier Cyrankiewicz mówił, że ręka zwrócona przeciw władzy ludowej zostanie bezlitośnie odcięta (zyskał wtedy ksywkę rzeźnika), a dopiero potem przyznano, że były oddolne powody protestów. Jaką drogą pójdzie tzw. dobra zmiana? Ale jedno się nasuwa – każda antydemokratyczna władza wszelkie bunty przeciwko sobie zwykła dzielić na ewentualnie uzasadnione w swych postulatach doły oraz bezczelnych w swojej wrogości wobec niej rebeliantów i realizujących swoje wredne cele renegatów. Pamiętającym zwracam uwagę, a niepamiętającym przypominam z niedawnej przeszłości tzw. pucz sejmowy z grudnia  2017 r. Wszelkie autorytaryzmy jako gra wstępna totalitaryzmów niewiele od siebie dzieli. Jedno zmierza do drugiego jak do orgazmu. Cholera (a to wersja light)! Bo przecież to nie nasz orgazm!

Żyjemy już praktycznie w kraju narodowo-socjalistycznym. Od jakiegoś czasu nie przepadam za słowem „naród”, a do słowa „socjalizm” nie mogę się przekonać, ponieważ znaczną część swojego życia spędziłem w PRL. Natomiast nazywanie tego „solidarnością społeczną” uwłacza mojej pamięci i mojej inteligencji.

Mam jednakowoż niejaką satysfakcję. Szef tzw. solidarności nauczycielskiej dał dupy (tym razem nie cofnę się przed niecenzuralnością – bo gdyby miał głowę, toby na niej siedział) zachował się jak typowy łamistrajk, tudzież piąta kolumna (jak nie wie, co to znaczy, niech zajrzy dokądkolwiek z wyłączeniem swojej… głowy). I wszystko na to wskazuje, że to jest koniec związku przynajmniej w tej branży.

I tylko SOLIDARNOŚCI żal.

Ja jako były solidarnościowiec, a poza tym ciągle związany z ideą tej dawnej i jedynie prawdziwej SOLIDARNOŚCI wzywam wszystkich kodowców do wpłat  na fundusz strajkowy dla nauczycieli. Od siebie naturalnie zacznę.

R. Spandowski

zbiórka

Społeczny komitet Wspieram Nauczycieli będzie czuwać nad tym, by pieniądze przekazane zostały najbardziej potrzebującym. Z pomocy funduszu będą mogli skorzystać ci, którzy nie należą do ZNP i FZZ.

Numer konta do wpłat: 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877

Społeczny komitet Wspieram Nauczycieli będzie czuwać nad tym, by pieniądze przekazane zostały najbardziej potrzebującym. W jego skład weszli ludzie ze świata kultury i nauki, m.in. pisarka Olga Tokarczuk, były pierwszy prezes SN prof. Adam Strzembosz, a także Wojciech Maziarski z "Wyborczej".

 

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Mickiewicza 48/4
87-100 Toruń

Tel. +48 729 055 216
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 729 055 216 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info