Publicystyka

Kochane Koderki, Kochani Koderzy!

Autor: Artur Osinski 12 grudnia 2017

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie w auli I Liceum w Toruniu dwa lata temu. Pełna sala i charyzmatyczny Mateusz Kijowski tłumaczący zagrożenia wynikające z blokowania ustaw Trybunału Konstytucyjnego i kreślący plany rodzącego się ruchu społecznego KOD. Jedno jego zdanie zapadło mi w pamięci, choć pewnie większość z nas w ferworze rewolucyjnego nastroju puściła je mimo uszu. Mateusz odnosząc się do historii pokojowych ruchów oporu doktora Kinga i Mahatmy Ghandiego ostrzegał, że czeka nas długa droga. Potem przyszło lato i pamiętny wielki Marsz Wolności w Warszawie. Tłumy ludzi zjednoczonych ideami demokracji i wolności. Przenikające na wskroś uczucie wspólnoty i mocy, które nie tylko maszerującym dało nadzieję i poczucie mocy tkwiące w sile obywatelskiego ruchu.

 

Dziś po dwóch latach jesteśmy mądrzejsi. Już wiemy, że PiSowskiego walca rozjeżdżającego naszą demokrację nie wytupiemy i nie wykrzyczymy na ulicach pokojowymi demonstracjami. Może byliśmy trochę naiwni, może troszkę zaślepieni naszą liczebnością. Na pewno jako ruch i organizacja jeszcze niedojrzali i niedoświadczeni. Tę mądrość i dojrzałość, którą mamy dzisiaj, osiągnęliśmy kosztem wewnętrznych kłótni i rozłamów. Ale mimo, że pod różnymi sztandarami, to gdy wychodzimy na ulice widzimy znajome twarze. Wciąż walczymy o to samo. Wolność, Równość i Demokrację!

Wielu koderów dopada dziś zwątpienie. To naturalne. Demonstrujemy, rozdajemy ulotki, organizujemy spotkania, ale nie przekłada się to na zmianę sytuacji politycznej w kraju. Frustrująca jest niemoc opozycji i jej rozdrobnienie. Ale kochani – po rządzących nami troglodytach wszystko spływa, jak po nomen omen kaczce. My protestujemy w ramach dozwolonych przez liberalną demokrację, oni wyznają demokrację autorytarnych satrapii, które nie mają nic wspólnego z cywilizacją Zachodu.

Czy to oznacza, że mamy się poddać? Dać sobie spokój, nie wychodzić z domów i odciąć się od polityki w kraju, pozwalając bolszewizującemu żywiołowi spychać nas na rafy monopartyjnego reżimu, w którym nowa nomenklatura pod ręce z Rydzykiem i konformistycznym narodowym biznesem urządzi nam raj na ziemi według swoich wyobrażeń?

Z uwagą śledzę i przeglądam sondaże i statystyki. Takie hobby pozostałe z czasów studenckich. Według sondaży Wirtualnej Polski i Polityki tylko co piąty Polak jest kategorycznie za zmianami przeprowadzanymi w sądownictwie. Mniej niż co trzeci jest przeciwko masowym protestom za powstrzymaniem tej reformy. Z sondaży wynika, że prezydenckie weta popierał nawet co czwarty wyborca PiS!!! Sumując cyfry i tabelki zawsze otrzymuję liczbę mniej więcej 35 procent Polaków, którzy popierają idee i postulaty zawarte w programach KODu i opozycyjnych partii i ruchów społecznych, którzy uważają, że protestować trzeba, ale na ulice nie wychodzą. To daje do myślenia.

Nie wszyscy na ulicę wyjdą. Władza jest coraz brutalniejsza w swoich reakcjach na pokojowe protesty. Wiele osób nam kibicuje, ale konformistycznie dołączy dopiero, gdy będzie to bezpieczne. Nie chcą wychodzić, tak jak my, przed szereg. Nie mnie oceniać ich postawę. Ale myślę, że nawet jeśli nie sumienie, to dokręcająca śrubę represji i danin, partia PiS prędzej czy później wypchnie ich na ulicę. Tylko, że wtedy będzie już za późno na pokojowe demonstracje, a do tego nie możemy dopuścić.

Czy jest sens demonstrować? Tak! Wychodząc na ulice, stając w Łańcuchu Światła czy Literiadzie, dołączacie do elity. Do awangardy świadomych swoich praw obywateli, którzy mają odwagę zaprotestować przeciwko burzeniu podstaw demokracji, przeciwko zawłaszczaniu naszego Państwa przez mniejszość zaślepioną populistycznymi hasłami oszukańczych kacyków, marzących o restauracji PRLu. To nie przypadek, że w szeregach Podłej Zmiany jest tylu prominentnych aparatczyków poprzedniego systemu.

Dołączając do elity obywateli świadomych tego co PiS zamierza zrobić z naszą Ojczyzną pokazujecie naszym przyjaciołom w Europie, że Polska to nie PiS. Bez naszej obecności na ulicach dalibyśmy ludziom, którzy pomagali z zagranicy ruchowi Pierwszej Solidarności, pretekst do machnięcia ręką na ten dziwny kraj na wschodzie. Dzięki naszemu świadectwu wiedzą, że warto czynić wysiłki, żeby demokrację w Polsce ratować.

Ale oprócz demonstracji musimy robić coś więcej. Zbliżają się wybory samorządowe. Trzeba obronić nasze Małe Ojczyzny przed zachłannością reżimu, który chce zdławić każdy przejaw niezależności i wolnego myślenia. Musimy znowu wyjść na ulice. Nie w demonstracjach, ale chociażby w naszych PIKODach, rozdając ulotki i namawiając ludzi do uczestnictwa w wyborach. Uczestnicząc w akcjach charytatywnych, ruchach obywatelskich rozwijać w naszych rodakach świadomość odpowiedzialności za nasze miasto, powiat, gminę. Wiem, że KOD Kujawsko-Pomorski już wiele robi w tym kierunku. Pomagajmy ofiarom nawałnicy na Pomorzu. Pomagajmy hospicjom. Pomagajmy przedszkolom, osobom starszym i niepełnosprawnym. Swoją obywatelską postawą i przykładem demontujmy kłamstwa płynące z propagandowych tub Podłej Zmiany.

Wiem, że to walka Dawida z Goliatem, ale pamiętajcie: Dawid zwyciężył! Głęboko wierzę, że stoimy po dobrej stronie i że dobro zwycięży prędzej czy później. Jak zawsze.

Artur Osinski

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Sobieskiego 35
87-100 Toruń
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 793 491 647 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info