Publicystyka

Spotkanie z panią Baral

Roman Spandowski 17.04.2018

Pani Sabina Baral

To nie miało być tylko kronikarskie sprawozdanie ze spotkania z serii kolejnych imprez zorganizowanych przez KOD. I nie będzie, bo z góry wiedziałem, że to niemożliwe. Ale  jak bardzo, nawet nie mogłem sobie z tego zdać sprawy. Wyszło z tego przeżycie, którego się nie da z niczym porównać. Nawet w moim długim życiu.

 

  Okrągła rocznica wydarzeń marcowych 1968 r. stała się dla mojego pokolenia okazją do powrotu do wspomnień z kolejnych aktów oporu wobec komunistycznej opresji naszego – a jakże, najdroższego – narodu. Zwłaszcza jak się w tych aktach czuło na tyle uczestnikiem, żeby teraz stać się kombatantem, jak przystało dzielnemu Polakowi. Nawet jak się kombatanctwa specjalnie nie wielbiło.

  A wyszedł wyjątkowy dyskomfort. Pani Sabino, dziękuję zań, bo na takie kombatanctwo my, Polacy nie zasługujemy.   

  Pośród wielu naszych polskich niedogodności związanych z tym czasem – które chcieliśmy widzieć w kategoriach wręcz nawykowej katastrofy narodowej –  było coś niby oczywistego, ale jak gdyby tak przy okazji, ale już na pewno nie najważniejszego. A przecież chodziło o wygnanie z kraju iluśnastutysięcy naszych żydowskich współobywateli, cudem ocalałych z Holokaustu. Już przez to winniśmy Im coś –  w większości wykształconych lub właśnie się kształcących współrodaków –  wypędzonych pod kretyńsko żałosnym pretekstem państwowej nielojalności – coś więcej. A  przecież wielu z nich nawet nie zdawało sobie wówczas sprawy z rodzinnej prehistorii.

  Zmuszono Ich do wielu upokarzających zachowań, obskubano z pieniędzy, a przede wszystkim pozbawiono prawa do więzów z dotychczasową ojczyzną – tak się złożyło, że i naszą. To była Ich tragedia, ale i nasza – może zresztą per saldo bardziej nasza.  I nikt Ich za to w godny sposób nie przeprosił, paszportów nie zwrócił, nie zaprosił do powrotu do narodowej wspólnoty – zakładając, że to jest w ogóle możliwe. Ale trzeba było choćby spróbować.

  Znałem i znam paru polskich Żydów (a to już wyczyn – tak niewielu Ich pozostało). Nie przestaję Ich przepraszać – jako ja, ale również jako Polak, bo przecież z Polski się nie wypiszę.

  Ale liczę na to, choć wiem, że na to nie zasługuję. Ci, którzy jeszcze żyją, mają jednakże takie samo prawo wybaczać w imieniu żyjących i nieżyjących, jak ja przepraszać w imieniu żyjących i nieżyjących, winnych i niewinnych. O ile idea narodu – a i człowieczeństwa – ma w ogóle sens.

Roman Spandowski

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Sobieskiego 35
87-100 Toruń
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 793 491 647 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info