KOD Bydgoszcz

GEN WOLNOŚCI, czyli ŚMIECH WROGOM OJCZYZNY

 

Katarzyna Kabacińska, 23.04.2018

Powiedzieć, że Krzysztof Skiba, bez pomocy wysokich temperatur tegorocznej wiosny, szybko przełamał lody z zebraną wczoraj (20.04.) w Mózgu publicznością, to nic nie powiedzieć. No, chyba że skłamać. Żadnych bowiem lodów, barier i zadęcia tu nie było. Skiba, nim jeszcze zaczął perorować (a ma człowiek dar i nie gubi się w licznych dygresjach!) zaprosił wszystkich do familijnego zdjęcia, a potem z uśmiechem znosił rolę misia z Krupówek, z którym obowiązkowo trzeba strzelić sobie fotkę.

Rutyniarz – powie ktoś. 30 lat na scenie, bo taki jubileusz obchodzi w tym roku z zespołem Big Cyc, robi swoje... Tymczasem z opowieści Skiby wynika, że rozbawia ludzi już niemal pół wieku, od przedszkola zaczynając. – Najwyraźniej od małego źle znosiłem rygory niedemokratycznych instytucji – żartował przypominając, że ani przedszkole, ani szkoła z demokracją nie mają nic wspólnego. Buntował się więc mały Krzyś a to proklamując głodówkę przed leżakowaniem, a to jedząc kredę przed lekcją matematyki. Wzbudzał aplauz wśród rówieśników i to była jego pierwsza publiczność. – Mam w sobie niewątpliwy gen wolności – przyznaje dojrzały Skiba, a ojca marynarza i obieżyświata wskazuje jako sprawcę. Prawda to, czy żart?

Jakkolwiek by nie było, Krzysztof Skiba to właściwy człowiek do opowiedzenia jak się żyje artyście w opresyjnym państwie, co było tematem spotkania. Ma ten mandat zaczynając od zakazu występów już od pierwszego przedstawienia kabaretu z 8 klasy podstawówki i ortograficzną cenzurę wydawanej w ogólniaku gazetki Gilotyna, przez dokarmianie strajkujących w Sierpniu 80 i kolportowanie ulotek w stanie wojennym, po zatrzymania za ośmieszanie władzy w pierwszym autorskim happeningu pt. Niezależny Dzień Dziecka i w licznych akcjach Pomarańczowej Alternatywy, na areszcie za rozrzucanie antypaństwowych ulotek na festiwalu w Jarocinie kończąc. – Za wejście na dach kiosku z transparentem „Światu pokój, dzieciom – mieszkanie” podczas mojego happeningu dostaliśmy kolegium. I chociaż posiedzenie zdominowała absurdalna dyskusja o wyższości krówek ciągutek i toffi nad landrynkami, którymi jakoby rzucaliśmy, mieliśmy 30 tys. do zapłacenia – opowiada ciągle rozbawiony wspomnieniami Skiba, poważniejąc na moment, gdy mówi o nieżyjącym Zbigniewie Romaszewskim. Bo to dzięki niemu grzywnę za młodych performerów uiściła Komisja Interwencyjna „S”, w której senator wówczas zasiadał.

Idący pod prąd, ciągle zbuntowany Krzysztof Skiba protestując w sprawach poważnych najchętniej sięgał po środki niepoważne. – Ośmieszony, wykpiony generał traci na swej randze, bo śmiech, pokazywanie absurdalności poczynań władzy czy służb, to mocna broń – tłumaczy. I gdy opowiada o rozlicznych happeningach, w których brał udział widać, że to Skiby żywioł. – Komiczne było, jak służby nie mogły rozszyfrować co też oznaczają tajemnicze krasnoludki, które masowo pojawiały się na murach, gdy Pomarańczowa Alternatywa rozlała się na cały kraj – wspomina z rozbawieniem. – Prowokowaliśmy milicję i przebieraliśmy się w naszych akcjach w te krasnoludki, ale i w Misia Uszatka czy Śpiącą Królewnę marząc, by nas zatrzymano – przyznaje. Zresztą często tak bywało, a co może lepiej przekuć balon pychy władzy, niż komunikat w rodzaju: aresztowano 3 krasnoludki i 2 Śpiące Królewny, poszukiwany jest jeszcze Miś Uszatek? - Albo akcja z galopującą inflacją… – ciągnie Skiba. Odpowiednio przebrani galopowaliśmy trójkami przed milicją, która nas zgarniała, ale zaraz galopowała kolejna inflacja i kolejna. Na koniec pojawił się transparent z hasłem „Kto zatrzyma galopującą inflację?” na co odpowiadano chórem: Milicja! – I tak mieliśmy rozwiązany poważny problem ekonomiczny – śmieje się Krzysztof Skiba.

Gdy o problemach ekonomicznych mowa… Gość bydgoskiego KODu nie skarżył się wprawdzie, że jak poseł Gowin z trudem wiąże koniec z końcem, ale przyznał, iż „dobra zmiana” usilnie stara się zepchnąć go wraz z zespołem Big Cyc na margines show biznesu. – Trafiliśmy na Czarną Listę, więc nie grają nas już w żadnej radiostacji, a organizatorzy wielkich koncertów zapraszając nas domagają się listy piosenek, które wykonamy – ujawnia zbulwersowany Skiba. Jeśli, co nie daj boże, jest tam np. piosenka „Antoni wzywa do broni” z wydanej w 2016 r. własnym sumptem, bo nikt inny się nie odważył, płyty „Czarne Słońce Narodu”, to Big Cyc ma szlaban. – Cóż, nasze piosenki zajmowały kiedyś pierwsze miejsca list przebojów, teraz jesteśmy na topie Czarnej Listy – jak zwykle dowcipnie puentuje Skiba.

Rzeczywiście, dowcipu i temperamentu satyryka trudno Krzysztofowi Skibie odmówić. Pazur kawalarza i, jak dzisiaj byśmy powiedzieli, talent pijarowca pokazał już na starcie kariery z Big Cyc. Gdy Skiba z kolegami jakoś tak niepostrzeżenie od happeningów przeszli do zespołu rockowego nikt ich nie znał, więc trzeba było sposobu, by świat o nich usłyszał. – Wymyśliłem Turniej Biustu, co szybko przyciągnęło gromadę dziennikarzy i równie szybko wywiało, gdy okazało się, że żadnego konkursu na biusty nie będzie – odkrywa karty Skiba. Ów „zabieg marketingowy” jednak się opłacił. Kawał nie zraził bowiem młodych wtedy dziennikarek z radiowej Trójki – Moniki Olejnik i Beaty Michniewicz, które zrobiły reportaż o niekonwencjonalnych artystach, co dało zespołowi Big Cyc przepustkę do świata show biznesu. Tym sposobem Krzysztof Skiba znalazł się tam, gdzie postanowił już w wieku 10 lat. – To wtedy, po wygranym castingu, zarobiłem swoje pierwsze pieniądze. A że za prezentację mody szkolnej na wybiegu dostałem gażę większą, niż dwie pensje mojej matki – architektki uświadomiłem sobie, że show biznes to jest to – wyjawia kolejną tajemnicę Skiba, który nie żałuje kariery w modelingu. I słusznie, jest przecież modelem, jakich mało.

fot. 

Anna Deptuła

Kontakt

Siedziba biura regionalnego:
ul. Sobieskiego 35
87-100 Toruń
Dyżur Zarządu w  czwartki od 17.00 do 19.00

Telefony:

od 12.00 – 18.00
+48 793 491 647 (Toruń, Inowrocław, Grudziądz).
+48 798 714 589 (Włocławek)
+48 570 655 757 (Bydgoszcz)
e-mail: zarzad@kodkp.info
Redakcja: media@kodkp.info