Felietony

Prasówka Tamary -  Minął tydzień (30.10 – 5.11.2017)

Prasówka Tamary – Minął tydzień (30.10 – 5.11.2017) Jakoś tak spokojniej w polityce od kilku dni. Zainfekowany prezes PiS zajął się wreszcie sobą, leży w łóżeczku i walczy ze straszną gorączką (ok. 38 stopni), a my możemy trochę odsapnąć. Niech się Jarosław Kaczyński solidnie wykuruje i jeszcze przez co najmniej dwa tygodnie nie rusza się z domu. Ufff….
1. „Za dziesięć minut trzynasta” śpiewał kiedyś Shakin` Dudi, prześmiewając walkę władz PRL – u o trzeźwość w narodzie. PiS idzie tą samą drogą. W trosce o nas, planuje ograniczyć picie alkoholu w miejscach publicznych, co w pełni rozumiem, i ograniczyć sprzedaż trunków nocą, czego już nie rozumiem. To zapewne ukłon w stronę handlarzy alkoholem własnego wyrobu lub tego, mocno zanieczyszczonego. Kto pije ten będzie pił i zamknięty sklep go nie powstrzyma. Dla mnie to kolejny krok władzy do zdobycia pełnej kontroli nad życiem swego obywatela. Powodzenia…

Reakcja na post na Facebooku...

W reakcji na mój post na Facebooku publikujący treść maila, który wysłałem do siedmiorga posłów z naszego okręgu wyborczego a dotyczący przebiegu posiedzenia Sejmu w dniu 15 września, zaprzyjaźniony KODer wskazał, że wymowa maila jest przygnębiająca i odbierająca obywatelom nadzieję na rychły powrót demokratycznego porządku w Kraju.

            Już w samym poście zaznaczyłem, że „musimy zacząć wychowywać obecnych posłów, bo innych (z nowych partii) prawdopodobnie mieć nie będziemy” i zaapelowałem o podjęcie akcji masowego wysyłania podobnych maili.

“Był sobie las”

Był sobie las. Rozciągał się pomiędzy wioskami Wrzosy i Lisi Ogon a drogą prowadząca z Torunia na północ. Jako, że przyszło mu wyrosnąć na wydmach przeważały sosny – wielodniowe, z rozwichrzonymi koronami, ale nie brakowało też brzóz, olch i solidnych dębów.
Tak Pani Krysia Kuta zaczyna swoją opowieść o osiedlu, które powstaje w lesie…

Oczekiwanie…

Czy mogę spodziewać się zgodnego związku nas wszystkich, jak związku fajnej rodziny? Wiem, powiedzą mi niektórzy, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu, ale jednak wszyscy lub przynajmniej wielu z nas zabiega o dobro, wspólne więzi i zgodę z i w rodzinie, bo jak mądrzy zapewne powiedzą, rodziny się nie wybiera, ona jest taka, jaką sobie stworzymy. Nawet, jeśli są w niej różne zdania, opinie i postrzegania rzeczywistości, bierzemy pod uwagę, że bycie samemu w rodzinie wcale nie jest fajne.

10 czerwca w Warszawie

Ryszarda Mosiołka subiektywny pogląd na wydarzenia minionej soboty w Warszawie. „Nie oceniaj „widzu zza klawiatury” tych co wstali, bo nie byłeś tam, nie widziałeś i nie czułeś tego co my. Każdy ma swoją historię w sercu. Bądźmy ostrożni w osądach, wszelakich. Bo ona siedziała, a on stał. Bo on wyszedł, a ona została. Bo oni przyjechali, a tamci nie. No właśnie, że nie. Ty jesteś Ty, a ja jestem ja. Każdy ma swój czas i swoje miejsce.”

Jak świętowała"dobra zmiana" Dzień Dziecka.

Obrady młodych były wiernym odwzorowaniem prawdziwego, dorosłego sejmu z wszelkimi jego wadami. Przede wszystkim ostre, zdumiewająco czasem chamskie i głupawe wystąpienia, popisywanie się i licytowanie na niewybredne krytykanctwo. Trochę to wyglądało na mało śmieszny kabaret młodych starych w garniturach i muszkach, często niedojrzałych przecież, bez dystansu wobec siebie i tego, w co ich wpędzili dorośli. Dość żałosne. Zamiast wspólnie szukać uśmiechu, zabawy, nadymali się i udawali polityków. Tragifarsa.