Po co nam organizacje pozarządowe?

autor: Ryszard Musielak

 

Staraliśmy się w serii artykułów przybliżyć co to są organizacje pozarządowe, czym się zajmują, ile ich jest w Polsce i na świecie, jaka jest ich prawna postać, jak są finansowane… Zastanówmy się na koniec do czego te organizacje konkretnemu człowiekowi są potrzebne. Wyróżniłbym tu takie trzy płaszczyzny.

Tam gdzie Państwo nie sięga, lub sięga nieudolnie, tam gdzie coś „nie działa” albo działa źle pojawiają się właśnie organizacje społeczne. Gdy jest kłopot z bezdomnymi, gdy trzeba posadzić drzewa na ulicy, gdy w miasteczku po południu nie wiadomo co robić i zostaje tylko picie wódki, pojawia się inicjatywa prywatnych ludzi, którzy widzą to z bliska i starają się w miarę swych sił problemowi zaradzić. Nie zawsze i nie wszędzie? Ale bez nich nasz świat wyglądałby dużo gorzej.  Ich zaangażowanie, poświęcony czas i umiejętności pomagają ludziom, „załatwiają” problemy. To nie są jacyś „inni”, to tacy ludzie jak my, którym się chce, którym nie jest wszystko jedno. I to już wystarczający powód by docenić organizacje pozarządowe.

Ale przecież każdy z nas żyje w pewnym otoczeniu i niezależnie od politycznej, nieprzyjaznej rzeczywistości widzi, że niezależnie od  „władzy” wiele spraw idzie nie tak. I tu wystarczy skierować się do właściwej organizacji – przypomnijmy – jest ich w Polsce 120 tysięcy! I spróbować wraz z nią za sprawę się wziąć. Samemu trudno, z innymi ludźmi to się z reguły da zrobić. NGO-sy to dla nas, ludzi aktywnych po prostu drogą do samorealizacji. Dają możliwość do włączenia się w robienie czegoś sensownego w tym nie zawsze sensownym świecie.

Mówi się, że organizacje pozarządowe to kościec „społeczeństwa obywatelskiego”.

Co to praktycznie oznacza? Dla mnie np. oznacza to, że gdy mam gazetki KOD mogę je rozdać w grupie, która spotyka się na brydżu czy w moim Klubie. To oznacza, że mam w różnych kręgach przyjaciół i znajomych – że nie jestem sam, że mogę być z ludźmi, że gdy potrzebuję pomocy lub rady mam dziesiątki osób do których mogę się zwrócić. I jest dla mnie wartością, że oni też mają poczucie, że mogą się do mnie zwrócić. To daje tak ogromne poczucie bezpieczeństwa i komfortu, że trudno to czym innym zastąpić. Więzi prywatne różnych środowisk, zawodów, zainteresowań tworzą sieć, której żadna władza, nawet taka pretendująca do autokratyzmu nie jest w stanie złamać.

W rozwiniętych społeczeństwach – w krajach skandynawskich, anglosaskich (statystyki są tu złudne, bo oni inaczej liczą NGOsy) – każdy aktywny obywatel należy do wielu różnego typu organizacji – od Klubów, przez koła zainteresowań, organizacje polityczne, kościelne, charytatywne, lokalne i te społeczeństwa są silne, odporne zarówno na paroksyzmy  władzy jak i katastrofy klimatyczne czy inne. Składają się z ludzi z sobą powiązanych, znających się, silnych wzajemną pomocą, a nie anonimowych, zatomizowanych jednostek. I to jest dla mnie najważniejszy sens istnienia NGOsó  i bycia w organizacjach pozarządowych.

Ryszard Musielak

Grupa zainteresowań NGO