Do jasnej cholery! Dlaczego o tym mówi się po cichu?

Autor: Makary Wiskirski

Trzeba było tweeta Donalda Tuska, żeby temat Polski pod rządami PiS grającej na rzecz Rosji pojawił się w obiegu publicznym. Trzeba demonstracji Komitetu Obrony Demokracji i innych organizacji protestu przeciw rządom PiS, żeby usłyszeć, że politycy tej partii regularnie i od pierwszych dni rządzenia bezczelnie łamią Konstytucję. I że wobec tego, cała reszta poczynań PiS jest bez znaczenia.

Zamiast tego mamy obszerne „analizy”, o co chodzi Tuskowi i czy szykuje się do wyborów prezydenckich. Zamiast tego mamy plotki, co Karczewski powiedział Kuchcińskiemu, jak Duda spojrzał na Macierewicza i kim jest nowa narzeczona Kurskiego. A w ramach usilnych starań o zachowanie obiektywizmu i politycy i dziennikarze spokojnie rozważają, ile korzyści czy strat przynosi program 500+ lub projekt Centralnego Portu Lotniczego.

Co zamyka usta politykom i dziennikarzom? Dlaczego rzeczy tak oczywiste i fundamentalnie ważne dla dzisiejszej i przyszłej Polski nie przedzierają się do publicznej opinii? Pisze dzisiaj w „Wyborczej” Bartosz Węgliński, że „Tusk zapytał głośno o to, o czym wszyscy cicho rozmawiają”. Do jasnej cholery! Dlaczego wszyscy rozmawiają po cichu?

PiS wypowiedział wojnę Polsce. Zrujnował na długie lata polskie społeczeństwo, dzieląc je z użyciem  nienawiści wzbudzanej przez jednych ku drugim, w tym poprzez zawłaszczone bezkarnie media. Opiera swoje funkcjonowanie na licznych deliktach konstytucyjnych – gdyby nie łamał Konstytucji, rewolta PiS miałaby znacznie mniejszy zasięg i mieściłaby się w ramach tego, co wolno partii wygrywającej wybory. Wyprowadza z kręgu zachodniej cywilizacji, o której marzyły pokolenia Polaków i realizuje marzenia Rosji o osłabionej Europie i szarej strefie wpływów na wzór Naddniestrza.

Co dzieje się w głowach polityków i dziennikarzy, że nie głoszą larum? Nie wierzę, że są analizy wskazujące na taktyczną nieskuteczność mówienia 24 godziny na dobę i 365 dni w roku, że PiS jest w chwili obecnej okupantem tego kraju, który w 1989 roku odzyskał powtórnie niepodległość a w 2004 roku wszedł do drugiego najważniejszego organizmu polityczno-gopodarczego na świecie, do unii krajów ukształtowanych i funkcjonujących w sposób, o jakim marzą miliardy ludzi na Ziemi. Dlaczego Platforma Obywatelska i Nowoczesna z takim trudem osiągają porozumienie co do wspólnych działań a Polskie Stronnictwo Ludowe, o ile PiS nie nadepnie mu na odcisk w ludowym elektoracie, po cichutku tka swoje, spokojnie, jakby nigdy nic. Czy nadal liczą na to, że za dwa lata głosy wyborców przywrócą normalność? A może liczą na to, że – czy to rządząc, czy w opozycji – jakoś ta Polska nie zginie a oni przy niej? Złudne nadzieje. „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. To przekonanie Władysława Gomułki PiS musi wdrożyć w życie, zważywszy liczne naruszenia prawa dokonane przez polityków tej partii i czekające ich w związku z tym procesy. Przygotowywane przepisy wyborcze a także te dotyczące funkcjonowania Sejmu wskazują, że PiS zrobi wszystko, aby żadne wybory nie obaliły nowej siły kierowniczej a niedobitki opozycji, które dostaną się do Sejmu i Senatu siedziały cicho pod groźbą malejących uposażeń poselskich za każdą oznakę nieposłuszeństwa.

Mamy wojnę i mamy okupację. Obie w wersji hybrydowej, zaczerpniętej z arsenału Putina. Jest ale jakby jej nie było. Można wyjść na ulicę i protestować ale można też być wrzuconym jak worek ziemniaków do policyjnej suki i stanąć przed sądem pod byle pretekstem. Gospodarka działa ale eliminuje się z kontraktów dla sektora państwowego firmy i jednostki nie sprzyjające władzy. Szara i zamglona strefa. Istna Naddniestrzańska Republika Mołdawska. Jeżeli taka pozycja Polski odpowiada politykom i dziennikarzom, to niech nadal milczą lub, co najwyżej, szepczą w kuluarach. A co zrobi społeczeństwo pozbawione naturalnych przewodników? Jaka rola w tej wojnie i w tej okupacji przypada Komitetowi Obrony Demokracji i pokrewnym mu organizacjom?