Reakcja na post na Facebooku…

Autor:Makary Wiskirski

W reakcji na mój post na Facebooku publikujący treść maila, który wysłałem do siedmiorga posłów z naszego okręgu wyborczego a dotyczący przebiegu posiedzenia Sejmu w dniu 15 września, zaprzyjaźniony KODer wskazał, że wymowa maila jest przygnębiająca i odbierająca obywatelom nadzieję na rychły powrót demokratycznego porządku w Kraju.

Już w samym poście zaznaczyłem, że „musimy zacząć wychowywać obecnych posłów, bo innych (z nowych partii) prawdopodobnie mieć nie będziemy” i zaapelowałem o podjęcie akcji masowego wysyłania podobnych maili.

 

Ważne jest, abyśmy mieli świadomość następujących faktów:

  1. życie polityczne w warunkach demokratycznych nie jest możliwe bez udziału partii jako takich,
  2. krytyka partii w rodzaju „wszystkie partie są siebie warte”, „PO nabroiła tak samo jak PiS”, „liderzy są do kitu” itp., jest niekonstruktywna, prowadzi do zniechęcenia, odebrania nadziei i odsunięcia się od polityki,
  3. wszelkie tzw. ruchy oddolne czy inne egzotyczne inicjatywy i porozumienia nie mają szans przełożenia się na pozytywny dla opozycji wynik wyborczy w wyborach parlamentarnych,
  4. powstanie nowych znaczących partii jest nader wątpliwe.

 

W tej sytuacji ważnym narzędziem poprawy sytuacji jest wywieranie obywatelskiego nacisku na istniejące partie i parlamentarzystów, aby w sposób mądry i odpowiedzialny realizowali swoje obowiązki i zapotrzebowanie obywateli. Doświadczone demokracje, jak choćby amerykańska, pokazują że nacisk na parlamentarzystów w postaci telefonów, listów, maili czy innych form interaktywności jest w stanie zdziałać bardzo wiele. Wywołuje określone zachowania, decyzje czy ustawy lub powstrzymuje przed nimi. Parlamentarzyści muszą czuć oddech obywateli na swoich plecach. Tak samo jest w sporcie, biznesie, czy choćby w szkole lub rodzinie. Robimy to, czego żąda się od nas ale także co jest egzekwowane. W dodatku politycy winni mieć nieustającą świadomość tego, czego konkretnie obywatele oczekują (i czego realizacja przełoży się na poparcie lub jego brak w kolejnych wyborach) zamiast „milczenia sali”. „Milczenie sali” jest czymś najgorszym, co może spotkać aktora, nauczyciela, rodzica a wreszcie okazuje się, że i polityka. No bo czego taka sala oczekuje? Podoba się czy nie? Porusza się jakiś nerw w głowie czy nie?

 

Nawiasem mówiąc podobnie winniśmy zachowywać się wobec np. politycznych kazań czy innych zachowań księży, które uznajemy za niewłaściwe. Gdyby po każdym politycznym kazaniu nasz proboszcz dostał dwa, trzy lub dziesięć zwrotów, że jego zachowanie nie licuje z głoszeniem Ewangelii, zastanowiłby się przed kolejnym takim popisem. W Nowym Testamencie jest nawet wskazany szczegółowo tryb korygowania niewłaściwych zachowań: najpierw upomnienie w cztery oczy, potem powtórzenie wytyku w obecności jednego lub dwóch świadków, wreszcie wobec całej społeczności. To jest zasada uniwersalna i powinna być stosowana także w cywilnym życiu obywatelskim.

 

A zatem. Nie traćmy ducha, nie załamujmy rąk. Nie wybrzydzajmy na partie i na polityków. Przytrafiły się naszym posłom dwie okrutne wpadki sejmowe jednego dnia. Każdemu z nas takie się zdarzają. Mamy aktualnie do wykonania obywatelskie zadanie pt. doskonalimy posłów.