Jak świętowała”dobra zmiana” Dzień Dziecka.

Autor: Roma Zabłocka.

Międzynarodowy Dzień Dziecka, jak co roku, jeszcze świętujemy 1 czerwca. Również Polska jak długa i szeroka pamięta o swoich dzieciach. Z założenia ma to być dzień radosny.
Ale nie tylko. Tym razem miał to też być Narodowy.

Cóż wymyślono? Otóż to, że w XXIII sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży wezmą udział młodzi patrioci.

Aby na to zasłużyć, trzeba było wziąć udział w konkursie na pracę przygotowaną w dwuosobowych zespołach zatytułowaną:

„Przestrzeń publiczna jako miejsce wolne od symboli propagujących systemy totalitarne. Lokalni bohaterowie w przestrzeni publicznej”.

Bardzo mądrze i jasno sformułowane, szczególnie dla gimnazjalistów, przez IPN. Bo choć organizatorami byli Sejm RP i MEN, to jednak główną siłę sprawczą, zgodnie z zasobami, miał IPN, który przygotował regulamin ,przewodniki i służył pomocą polecając bibliografię ze swoich zbiorów.

Dwuosobowe zespoły/ok.600/ z całej Polski, przede wszystkim z gimnazjów, ruszyły na zwiady i podchody. Najpierw wyszukiwano miejsca, organizacje, pomniki, ulice, które podejrzewano, że nie zostały zdekomunizowane. Następnie występowali do samorządów z sugestią, a czasem z żądaniem szybkiej zmiany nazewnictwa na słuszne. Jeśli takich miejsc nie znaleziono, a były takie przypadki, mieli proponować uhonorowanie imieniem miejscowych bohaterów miejsc nienazwanych. Niby wszystko w porządku, ale to trochę rola nowych młodych komisarzy politycznej poprawności.

Zgłosiło się ok.600 zespołów, z nich wybrano 230 x 2 osoby, a więc 460 posłów.

Zapewne interesującą będzie dla nas informacją o sukcesach naszego województwa.

I miejsce w kujawsko-pomorskim zdobyła drużyna z Publicznego Gimnazjum w Warlubiu. Zespół ocenił, że nie ma już właściwie miejsc w gminie, gdzie znajdują się totalitarne symbole. Zaproponowali upamiętnienie imieniem boksera Antoniego Czostka Placu Rekreacyjno-Sportowego, jednak dla narodowców nie jest to postać kryształowa/Olimpiada W Berlinie w 1936 r., Mistrzostwa Świata w nazistowskich Włoszech/. A film o nim „Klincz” nakręcił Piotr Andrejew o nazwisku brzmiącym jakoś niepolsko, który na koniec w 1982r. wyemigrował do Holandii.

II miejsce otrzymała dwójka reprezentantów III Liceum Ogólnokształcącego z Brodnicy, którzy wyszukali, że w ich mieście są jeszcze ulice Armii Ludowej, Gwardii Ludowej. Adama Rapackiego i Wincentego Rzymowskiego. Ustalili też, że miasto nie podejmuje żadnych kroków, by to zmienić. Wybrali na tę okoliczność nowych bohaterów, Jana Zumbacha, Waleriana Bereżewskiego, Mikołaja Bołtucia i Karola Kumanieckiego. Młodzi stwierdzili, że świadomość i i wiedza mieszkańców na ten temat jest bardzo uboga. Pomagał im jedynie poseł Kukiz 15 Paweł Szramka, który w sejmie zajmuje się wojskowością. Zaś uczeń Mateusz Wróblewski został wybrany marszałkiem sejmu.

III miejsce uzyskała para uczniów z Gimnazjum Salezjańskiego w Toruniu. Z biura Rady Miasta uzyskali informację,że w Toruniu jest 6 ulic i 2 szkoły podstawowe ,których nazwy upamiętniają systemy represyjne. Jednak wyniki ankiety przeprowadzonej wśród mieszkańców wskazały, że są przeciwni zmianom. Ich propozycją zatem było nadanie nazwy Osiedle Wolności terenowi byłej Jednostki Armii Radzieckiej/JAR/. Chcą też to miejsce upamiętnić imieniem Zofii Kordylewskiej, dr.nauk medycznych, twórczyni szpitala epidemiologicznego – przy ul.Żwirki i Wigury.

IV miejsce przypadło uczniom z IV LO w Toruniu. Od prezydenta miasta otrzymali pismo, gdzie wymienia nazwy ulic, których nazwy powinny ulec zmianie. To ulice Jurija Gagarina, Ludwika Waryńskiego, Władysława Broniewskiego oraz Sylwestra Kalickiego. Konsultacje społeczne, przeprowadzono w 2015 roku, nie są jednak wiążące.  Jako propozycję zmiany nazwy ulicy Armii Ludowej wybrali imię gen.Elżbiety Zawackiej, mimo wielu miejsc jej poświęconych (w tym wybudowanego niedawno mostu red.).

Zespół Szkół Elektronicznych w Bydgoszczy znalazł wiele miejsc, które trzeba zdekomunizować. Park płk. Zbigniewa Załuskiego, ulice Oskara Langego, Armii Ludowej, Zygmunta Berlinga, Planu 6-letniego, Teodora Duracza… Proponowali wymienić Zygmunta Berlinga na Leona Barciszewskiego, ale okazało się,że jest już taka ulica, choć to jeszcze szczere pole.

We Włocławku ostała się tylko ulica 20 Stycznia i ,chcą ją nazwać/III LO/imieniem cichociemnego Aleksandra Stipczyńskiego. Wcześniej też Partia Pracy proponowała nazwę”Bezimienna”.
W sumie z naszego województwa pojechało chyba 24 uczniów, najwięcej z Gimnazjum Towarzystwa Salezjańskiego/6/.

Obrady młodych były wiernym odwzorowaniem prawdziwego, dorosłego sejmu z wszelkimi jego wadami. Przede wszystkim ostre, zdumiewająco czasem chamskie i głupawe wystąpienia, popisywanie się i licytowanie na niewybredne krytykanctwo.

Takie cytaty przytoczę”Hołota z Brukseli”, „Unia Europejska musi być zburzona” i gorsze. Zdumiewające było wystąpienie Michała Cywińskiego z Lubina, który na mównicy podarł europejską flagę. Polityczny temperament w najgorszym stylu. Ale były też wystąpienia odważne i mądre. Najwięcej uwagi skupiła na sobie Karolina Wójciak. Odważna, dojrzała, kulturalna. Ostro skrytykowała rządzących, ale nie przekroczyła granicy dobrego smaku.

Kto ich w to wszystko wkręcił?

Zapewne dorośli i to z partii rządzącej. To był ich pomysł. Trochę to wyglądało na mało śmieszny kabaret młodych starych w garniturach i muszkach, często niedojrzałych przecież, bez dystansu wobec siebie i tego, w co ich wpędzili dorośli. Dość żałosne. Zamiast wspólnie szukać uśmiechu, zabawy, nadymali się i udawali polityków. Tragifarsa.

Zapewne też była faktyczna ingerencja polityków, którzy realizowali swoje cele w końcowej deklaracji-oświadczeniu.

Były tam takie myśli:

„Wobec małego zainteresowania społeczeństw lokalnych historią swoich regionów, niechęcią do zmian i niewiedzą w zakresie dziejów Polski , organizować należy jak najwięcej lekcji historii, wycieczek i wyjść do miejsc związanych z regionem…. i tak dalej w tym duchu i stylu indoktrynacji….”

Dr Stanisław Drelich z UMK, zarazem nauczyciel I LO w Inowrocławiu, tak te obrady ocenił: „Temat wybrany nieszczęśliwie. Niedostosowany do poziomu gimnazjalistów. Młodzi weszli w buty polityków.” Zaszumiało niektórym w głowach, doprowadziło do gorszących scen. W tym sejmie mieli też swoich starszych nauczycieli, których małpowali.

A żeby jeszcze ten dzień, który miał być fajnym świętem, urozmaicić, PiS zafundował prawie przez wszystkie media transmitowany horror prokuratora Pasionka. Opowieści z krypty ..smoleńskiej. Usnąć trudno.

Roma Zabłocka