Ludzie KODu. Magdalena Filiks.

To co najcenniejsze w KODzie to ludzie. Znamy się trochę między sobą w Regionie. W telewizji od czasu możemy zobaczyć i usłyszeć Mateusza Kijowskiego. Ale przecież w KOD jest wiele wspaniałych i interesujących postaci. Nasza strona internetowa postanowiła przybliżyć członkom KOD Kujawsko-Pomorskiego niektóre z nich.

Prezentacje rozpoczniemy od Magdy Filiks, Liderki KOD w Szczecinie, członkini Zarządu Krajowego. Pani Magda nie raz odwiedzała nasz Region – ostatnio była na naszej manifestacji 23 X , pomagała nam przy rozwiązywaniu dawnych problemów toruńsko-bydgoskich.

Ale przede wszystkim jest wspaniałą, mądrą i przebojową dziewczyną i przywódczynią. To jedna z prawdziwych Liderek KODu. By ją przybliżyć publikujemy tekst – wywiad zamieszczony w szczecińskiej Gazecie Wyborczej autorstwa Jolanty Kowalewskiej.

Ryszard Musielak

 

MAGDALENA FILIKS.
To ona stoi na czele KOD w Szczecinie. „Uznałam, że miarka się przebrała”

Autor: Jolanta Kowalewska (Gazeta Wyborcza)

Nigdy nie należałam do żadnej partii. Warszawska manifestacja w obronie Trybunału Konstytucyjnego była pierwszą w moim życiu. Jestem mamą trójką dzieci i chcę, żeby żyły w kraju, w którym mogą swobodnie wyrażać swój indywidualizm – opowiada o sobie Magdalena Filiks.

Kim jest regionalna koordynatorka Komitetu Obrony Demokracji na woj. zachodniopomorskie? Dlaczego aktywnie wspiera ten obywatelski ruch? Tak o tym mówi:

Impuls
Zaangażowałam się w KOD, bo zaczęło przerażać mnie, jak dużo jest w Polsce nienawiści, braku tolerancji, poszanowania dla odmienności innego człowieka. Pierwszy impuls, że należy działać, przeciwstawiać się, to była negatywna reakcja części naszego społeczeństwa na uchodźców. A potem to, co się zaczęło dziać wokół Trybunału. Wtedy uznałam, że miarka się przebrała. Miałam duże poczucie niezgody i złości na to, co się dzieje. To sprawiło, że wysłałam maila do KOD, w którym napisałam: „Tak, chcę być regionalnym koordynatorem”. Na facebookowy profil Mateusza Kijowskiego [założyciela KOD – red.] natknęłam się przez przypadek. I się zaczęło.

Spotkania
Nie przypuszczałam, że nasz ruch nabierze aż takiej skali. Od dwóch tygodni śpię po cztery, pięć godzin na dobę. Organizujemy spotkania. Na sobotnią manifestację w Szczecinie razem malujemy transparenty. By porozmawiać o tym, co się dzieje i jak można temu zapobiec, przychodzi po 40, 50 osób. Przy tak dużej grupie wynajmujemy salę, na opłacenie której się wszyscy zrzucamy. Np. w jeden z weekendów była to sala hotelu przy SDS. 25 zł za godzinę. Podczas spotkania puściliśmy w obieg słoik i każdy wrzucał pieniądze. W mniejszych grupach spotykamy się, w restauracji lub mieszkaniach.
W KOD nie zaangażowałam się na chwilę. W naszych działaniach widzę narzędzie kształtowania postaw obywatelskich.

KOD to spontanicznie powstała na Facebooku grupa (facebook.com/KomitetObronyDemokracji ), która mówi „nie” wszystkim, którzy lekceważą zasady demokratycznego państwa prawa w Polsce. Profil powstał 18 listopada. Wtedy PiS zdążył już zerwać z zasadą rotacyjności przewodnictwa w sejmowej komisji ds. służb specjalnych, nowa władza czyniła też pierwsze kroki mające na celu odwołanie wybranych przez poprzedni parlament sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 3 grudnia, gdy TK orzekał o konstytucyjności wyboru trzech sędziów dokonanego przez poprzedni Sejm, po raz pierwszy wyszli na ulice, by pokazać, że obrońcy demokracji mogą wspólnie działać także w realu.
Obecnie KOD ma już wojewódzkie struktury, ale uczestnicy ruchy podkreślają, że nie są związani z żadną siłą polityczną.

Hejt
Teraz przez internet otrzymuję wiadomości, że jestem „lewacką szmatą”, platformerskim śmieciem i tym podobne. Na kilka godzin konta społecznościowe, mailowe, a nawet bankowe założyciela KOD Mateusza Kijowskiego zostały przejęte przez hakerów. Istne szaleństwo. Przeraża mnie taka agresja.

Partia
Nigdy do żadnej nie należałam. Nie nadaję się. Jestem niesterowalna. Jeżeli jakaś rzecz mi nie odpowiada, nie jest zgodna z moim przekonaniem, to jej nie zrobię. Nawet gdyby miało mnie to kosztować utratę pracy czy wykluczenie z grupy. Manifestacja przed Trybunałem, w której brałam udział [3 grudnia TK rozstrzygał, czy konstytucyjny był wybór pięciu sędziów dokonany za rządów PO i orzekł, że dwóch powołano niezgodnie z prawem – red.] była moją pierwszą w życiu. Wcześniej nigdy tak mocno się nie angażowałam.
Jedyna organizacja, w której działałam, to Caritas. W kościele przy ul. Królowej Korony Polskiej zbierałam i wydawałam odzież. Dla rodzin, które potrzebowały pomocy, prowadziłam akcje internetowe.
Tym, co mówią, że jesteśmy „platformersami”, powiem tylko: nawet nie głosowałam na PO.

Praca
Pierwszą własną firmę prowadziłam w rodzinnym Barlinku, w garażu. Zobaczyłam w prasie ogłoszenie, że ktoś ma do sprzedania cały kontener używanej odzieży. Tak założyłam sklep z używaną odzieżą. Miałam wtedy 19 lat, byłam już mamą na pierwszym roku studiów ekonomii na Uniwersytecie Szczecińskim. Później, już w Szczecinie, prowadziłam własną agencję nieruchomości. W zawodowej karierze zaliczyłam jeszcze farmaceutyczną korporację. Skończona ekonomia, trójka dzieci, w trakcie jeszcze trzy lata studiów na filozofii – też na US, praca zawodowa. Postanowiłam odpocząć – byłam już tak zmęczona. Odpoczywam od dwóch lat. Chociaż moi znajomi mówią, że zwolnionych obrotów to w niczym nie przypomina.

Dzieci
Mam 37 lat. Niepracujący rodzic trójki dzieci – tak siebie przedstawiam. Zaangażowałam się w KOD właśnie dlatego, że jestem mamą. Aleksandra ma 18 lat, Maja 11, Mikołaj 9.
Gdy po moim udziale w warszawskiej pikiecie moja wypowiedź ukazała się w „Gazecie Wyborczej” [4 grudnia na naszych łamach Magdalena Filiks informowała: „Duża część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, że Trybunał Konstytucyjny jest gwarantem demokracji w Polsce i naszych praw obywatelskich. Dlatego wielu ludzi nie widzi nic złego w tym, co się teraz dzieje” – red. GW], syn zapytał, dlaczego to robię. Wyjaśniłam, że każdy ma prawo być inny i mieć inne poglądy. W naszym domu jest duża tolerancja dla drugiego człowieka. Moje dzieci są indywidualistami. I chcę, żeby w kraju, w którym się urodziły, ten indywidualizm mogły swobodnie wyrażać. Nie wyobrażam sobie, że będą żyły w kraju, w którym ktoś będzie im narzucał, jak być dobrym Polakiem, czyja prawda jest lepsza. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci nie mogły siebie swobodnie wyrażać.

Szkoła
Mój syn Mikołaj od miesiąca jest na edukacji domowej. Wrócił ze szkoły i poinformował nas, że nie możemy do domu zapraszać uchodźców, bo przyjadą do nas w bombach i nas wysadzą. O takim zagrożeniu opowiadała im pani od angielskiego – zamiast uczyć języka. Ale to nie jedyny powód, że syn już nie poszedł do szkoły.

Wiara
Jestem wierząca. Przeraża mnie jednak religia w szkole. To szkodzi wierze. Jestem za świeckim państwem. Jestem osobą wierzącą i dlatego nie życzę sobie, żeby ktoś mieszał religię do polityki. Poza tym dlaczego ateiści oraz ludzie innych wyznań mają płacić za lekcję religii? Przecież to idzie z ich podatków!

Mąż
Szanuje to, co robię. Poznaliśmy się na studiach filozofii. Już wtedy oboje byliśmy wyczuleni na ograniczanie praw.

Rodzina
Część mojej rodziny to wyborcy PiS. Niektórzy z nich uważają, że występuję przeciwko swojemu krajowi. A ja walczę o wartości. Angażuję się w KOD, żeby ludzie wiedzieli, czym jest tolerancja, demokracja i wolność słowa. Szanuję wyborców PiS, ale nie zgadzam się na to, co PiS robi.

Dom
Moje pierwsze mieszkanie to był pokój w akademiku. Mieszkałam w nim już razem z córką. Teraz mamy dom i kredyt we frankach szwajcarskich, który urósł do przerażających rozmiarów.

Wakacje
Latem pakujemy się do 30-metrowego namiotu. Ja, mąż, trójka dzieci, duży kudłaty pies Badi, którego uratowaliśmy przed oddaniem do schroniska. Ostatnio też kotka Tosia – gdyby nie znalazł się nikt, kto się nią zaopiekuje, jako kociak miała być utopiona.

(11.12.2015)

źródło: http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,150424,19328106,magdalena-filiks-to-ona-stoi-na-czele-kod-w-szczecinie-uznalam.html